“Wilk” niekoniecznie z Wallstreet, czyli “branded content” w wydaniu… no własnie B2B czy B2C?

Opublikowane przez Dariusz w dniu

Przywykliśmy już trochę do tego, że kampanie typu “branded content” są kierowane do odbiorców masowych, B2C. Coraz więcej firm decyduje się na tego typu komunikację, czego efektem jest lawinowo rosnąca ilość materiałów wideo zalewająca portale społecznościowe i kanały firmowe. Ze świecą jednak szukać przykładów tego typu kierowanych do odbiorców z sektora biznesowego, do firm. Tutaj prym wiedzie najczęściej przekaz skupiony na merytoryce, techniczny – dyskutuje się o twardych faktach, na emocje i zbyt wysmakowane treści nie ma miejsca. Czyżby? Okazuje się, że są firmy które nie boją się eksperymentować i stworzyć nową jakość w obszarze komunikacji, dystansując się od tradycyjnych podziałów na B2C i B2B. I wygląda na to, że robią to naprawdę dobrze.

Bezpieczeństwo w sieci – na ten temat powstały już terabajty artykułów i prezentacji. Jeśli połączymy to z dość mało emocjonalnym – „sexy” jak to się teraz mawia – produktem, jakim jest drukarka, to otrzymujemy kombinację, którą niełatwo wypromować. A w szczególności zrobić to tak, aby na twarzach odbiorców powstały wypieki i rozbudzona została chęć oglądania kolejnych odsłon kampanii. Jeśli do tego jeszcze materiał ma pełnić funkcje edukacyjne – cóż, to zapowiada się naprawdę trudne zadanie, niemalże „Mission Impossible”. Tym bardziej, że tematy które porusza są bardzo poważne – cyberbezpieczeństwo już nie tylko temat dla firm ale faktycznie dotyczy on każdego z nas.

Po raz kolejny okazuje się jednak, że mając dobry, kreatywny pomysł (i odpowiedni budżet, nie oszukujmy się) można stworzyć naprawdę ciekawą opowieść, której kolejne odsłony będą wyczekiwane z niecierpliwością. I niekoniecznie trzeba angażować Toma Cruisa, choć rzeczywiście bez dobrego amerykańskiego aktora się nie obyło.

Dowodzi tego rozpoczęta w ubiegłym roku z dużym rozmachem kampania HP „The Wolf” w której główną rolę gra Christian Slater. To naprawdę smakowity kąsek „branded content” w najlepszym wydaniu, który przysłowiowo – uczy, bawi i… sprzedaje. I to jak!  Ciekawa fabuła, wartka akcja i udział rozpoznawalnych amerykańskich aktorów – w głównej roli Christiana Slatera oraz Johnatana Banksa – dodają tej produkcji smaku, sprawiając że ogląda się ją naprawdę z dużą przyjemnością; twórcy puszczają także oko do publiki zaznajomionej z serialami „Breaking Bad”, „Better Call Saul” czy „House of Cards”.

Dzięki temu na pozór gorzka, komercyjna piguła wiedzy o konieczności stosowania zabezpieczeń sieciowych – w tym także na pozór tak niewinnych jak drukarki – smakuje niczym czekoladowa pastylka M&Ms. Warto zajrzeć na firmowy kanał YouTube: http://bit.ly/2pWPm0o.

HP poszło dalej tą ścieżką. W tym roku możemy zobaczyć kolejną odsłonę kampanii „The Wolf- True Alpha” – tym razem z udziałem Betty Adewol (http://bit.ly/2pYVQMp);. To kolejny fajny przykład jak można z sukcesem kontynuować opowieść o marce & produkcie nie tracąc efektu świeżości – od początku kampanii powstało już kilkanaście spotów.

Miniserial „The Wolf” to kawał dobrego content marketingu w najlepszym stylu. To także doskonały przykład tego, że twardy podział  i targetowanie komunikacji „tylko” na segment B2B czy tylko B2C traci na aktualności – dobre, jakościowe, angażujące treści chcą oglądać wszyscy, niezależnie od etykiety. A ja nie miałbym nic przeciwko temu, aby zobaczyć format HP  w telewizji – szkoda tylko, że mógłby go popsuć tradycyjny blok reklamowy…

Kategorie: Marketing

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *